lipszyc_inwig_fotkonradpustola_licccbysaInwigilacja stała się w ostatnich tygodniach przedmiotem jednej z najważniejszych debat publicznych w Polsce. Jednym z kluczowych elementów tej debaty jest znalezienie odpowiedzi na pytanie: czy obywatel ma prawo wiedzieć, że państwo go inwigilowało? Ja uważam, że tak. Dlatego postanowiłem to sprawdzić.

Dzięki wsparciu mec. Joanny Woźniak z kancelarii prawnej Cottyn rozpoczynamy sprawę precedensową. Poniższe pismo zostało wystosowane do szeregu instytucji publicznych które potencjalnie mogły mnie inwigilować: Komendy Głównej Policji, Prokuratora Generalnego, CBA, ABW, Straży Granicznej, Żandarmerii Wojskowej, Generalnego Inspektora Kontroli Skarbowej, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Agencji Wywiadu i Służby Celnej.

Pytanie to oparliśmy o procedurę związaną z dostępem do informacji publicznej, z powołaniem się na istniejące już wyroki wskazujące, że informacja o inwigilacji jest informacją publiczną.

Jeśli informacja o tym czy byłem inwigilowany – w jakiejkolwiek formie, także poprzez zbieranie metadanych o mojej komunikacji – zostanie mi udzielona, to zastanowimy się co robić dalej. Z pewnością jednak otworzy to drogę wszystkim zainteresowanym do uzyskania informacji o tym czy i w jakim zakresie państwo śledzi nasze poczynania.

Dlaczego chcę wiedzieć czy (a jeśli tak – to w jakim zakresie) w okresie ostatnich 8 lat byłem inwigilowany? Podpisana w zeszłym tygodniu przez Prezydenta RP nowelizacja ustawy o policji daje służbom ogromne uprawnienia przy minimalnym nadzorze sądowym. Te uprawnienia nie są nowe. Poprzednie rządy cieszyły się podobnymi swobodami, a kontrola była iluzoryczna. Jako społeczeństwo pogodziliśmy się chyba z faktem, że żyjemy pod ciągłym nadzorem – zarówno korporacyjnym (firmy śledzą i wykorzystują do swoich celów ogromną ilość informacji o nas, z treścią prywatnej korespondecji włącznie) jak i państwowym. Nie powinno tak być. Każdy z nas zasługuje na prawo do prywatności. Nikt, również państwo, nie powinien zaglądać w nasze prywatne sprawy bez naszej uprzednio wyrażonej zgody. Mówiąc dosadnie, mamy prawo do tego, żeby ani policja ani nikt inny nam nie zaglądała w majtki. Są sprawy, które powinny należeć tylko do nas.

Tylko mechanizm sprawdzania czy podlegaliśmy różnym formom inwigilacji zapewni nam względną „symetrię informacyjną” w konfrontacji z państwem. Obywatelski nadzór nad przedstawicielami państwa to moim zdaniem jedyny skuteczny mechanizm mogący wymusić ograniczenie skali inwigilacji.

Masowa inwigilacja wykorzystująca możliwości telefonów i komputerów z którymi żyjemy jest już faktem. Nawet bez kontroli operacyjnej można sprawdzić z kim i gdzie byliśmy (geolokalizacja w komórkach) i o której wróciliśmy do domu. Albo: czy dzwoniliśmy do konkurencji i wysłaliśmy jej swoje CV. Albo: jakiego lekarza odwiedziliśmy i czy poszliśmy potem do apteki. I tak dalej.
Każdy z nas ma swoje „życie publiczne, życie prywatne i życie sekretne” (G. G. Marquez) i państwo powinno to szanować. Dodatkowo instytucje publiczne wielokrotnie pokazały, że pozyskane o obywatelach prywatne informacje bardzo często w niejasny sposób „wypływają” na zewnątrz – zazwyczaj zresztą poprzez lekkomyślność i niefrasobliwość urzędników czy niedoskonałość środków ochrony danych, co napawa dodatkowym niepokojem.

Kancelaria zgodziła się pracować przy tej sprawie pro publico bono. Bardzo dziękuję.

A oto treść wniosku (z wykasowanymi danymi osobowymi):

Wniosek o udostępnienie informacji publicznej

Działając w oparciu o art. 61 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polski oraz o art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej z dnia z dnia 6 września 2001 r. [Dz. U. z 2001 r. Nr 112 Poz. 1198],

wnoszę o udzielenie mi informacji, czy w okresie od 1 stycznia 2007 do 31 grudnia 2015 r. byłem poddany jakiejkolwiek inwigilacji, w tym m. in. sprawdzenia billingów, lub byłem objęty kontrolą operacyjną, w szczególności podsłuchiwaniem rozmów lub kontrolą korespondencji, w tym korespondencji elektronicznej.

W celu ułatwienia sprawdzenia w/w danych podaję adresy e-mail oraz numery telefonu, z których we wskazanym okresie korzystałem:

[numery telefonów i adresy e-mail]

UZASADNIENIE

Zgodnie z art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej każdemu przysługuje, z zastrzeżeniem art. 5, prawo dostępu do informacji publicznej. W myśl ust. 2 tego artykułu od osoby wykonującej prawo do informacji publicznej nie wolno żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego.

Pojęcie informacji publicznej zostało zdefiniowane w art. 1 ust. 1 powołanej wyżej ustawy jako „każda informacja o sprawach publicznych”. Objęta niniejszym wnioskiem informacja dotycząca objęcia mnie kontrolą operacyjną lub innymi działaniami mającymi postać inwigilacji, w szczególności podsłuchiwaniem rozmów i kontrolą korespondencji, niewątpliwie stanowi informację publiczną, gdyż odnosi się wprost do działalności organów władzy publicznej. Kwalifikację tę potwierdza wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 30 października 2013 r. (sygnatura akt I OSK 1413/13), w którym Sąd wskazał wprost, iż „co do zasady wszystko, co wiąże się bezpośrednio z funkcjonowaniem i trybem działania podmiotów, o których mowa w art. 4 ust. 1 ustawy stanowi informację publiczną. […] Informacja o <> ma charakter informacji publicznej, bez względu na to, że żądanie udostępnienia informacji odnosi się do konkretnego obywatela”.

Stanowisko to jest zgodne z ustaloną linią orzeczniczą sądów administracyjnych, które przyjmują, że „wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej może być objęte pytanie o określone fakty, o stan określonych zjawisk na dzień udzielenia odpowiedzi” (wyrok WSA w Warszawie z dnia 13 kwietnia 2015 r. w sprawie o sygnaturze II SAB/Wa 1005/14).

Warto również zwrócić uwagę na stanowisko Naczelnego Sądu Administracyjnego wyrażone w wyroku z dnia z 1 października 2010 r. (sygnatura akt I OSK 1149/10). Naczelny Sąd Administracyjny wskazał, że „prawo dostępu do informacji publicznej jest jednym z najważniejszych praw w katalogu praw obywatelskich i politycznych. Ma służyć tworzeniu społeczeństwa obywatelskiego, poprzez zwiększanie transparentności w działaniach władzy publicznej, chronić i umacniać zasady obowiązujące w demokratycznym państwie prawa, wreszcie zapewniać społeczną kontrolę nad działaniami organów władzy publicznej. Przejrzystość procesu decyzyjnego umacnia demokratyczny charakter instytucji oraz zaufanie obywateli do administracji. Zagrożenie terroryzmem i rozwój przestępczości zorganizowanej powodują, że coraz częściej musimy godzić się na takie działania służb chroniących porządek prawny i nasze bezpieczeństwo, które ograniczają swobody obywatelskie, w tym sferę prywatności. Do opinii publicznej docierają przy tym informacje o nadużywaniu uprawnień dotyczących działań operacyjnych, w tym m.in. nagrywania I podsłuchiwania rozmów telefonicznych. _Tym ważniejsze jest aby działalność służb specjalnych podlegała społecznej kontroli w obszarach, które nie ograniczają możliwości ich skutecznego działania”.

W świetle przytoczonych przepisów oraz orzecznictwa sądów administracyjnych nie ulega wątpliwości, iż przedmiotowy wniosek jest zasadny i zasługuje na uwzględnienie.

Jarosław Lipszyc


Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Panoptykon wystosowały listę 100 pytań do rządu dotyczących inwigilacji polskich obywateli. Wśród tych pytań kilka dotyczyło wniosku Edwarda Snowdena o azyl polityczny w Polsce. Radek Sikorski z Dondaldem Tuskiem cieszyli się jak dzieci, że daliśmy Snowdenowi „słowiański odpór”. Dziś wiemy już w jaki sposób. Otóż domagaliśmy się od Snowdena podania adresu zamieszkania. Przypomnijmy: w chwili gdy koczował w strefie tranzytowej lotniska Szeremietiewo. Polecam lekturę całości odpowiedzi MSZ. Jest kilka smakowitych kawałków, np. tych w których MSZ wprost mówi że nie podejmowało i nie będzie podejmować działań zmierzających do sprawdzenia skali, zakresu i legalności szpiegowania polskich obywateli. W sumie to zrozumiałe: jak by się sprawdziło, to trzeba by coś z tym zrobić. To już lepiej działać sprawdzoną metodą „słowiańskiego odporu”:

W dniu 2 lipca 2013 r. do Ambasady RP w Moskwie wpłynął wniosek (faks) podpisany imieniem i nazwiskiem pana Edwarda Josepha Snowdena (datowany na 30 czerwca 2013 r.) o udzielenie azylu politycznego w Polsce.
Wniosek pana E. J. Snowdena był niekompletny (brak adresu wnioskodawcy) i został przekazany za pismem z dnia 4 lipca 2013 r., wraz z wezwaniem do usunięcia braków formalnych, do właściwego urzędu tj. Szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców (UdSC), celem rozpatrzenia sprawy.
W dniu 29 lipca 2013 r. do Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Moskwie wpłynęło pismo UdSC z prośbą o udostępnienie adresu p. E. J. Snowdena i wyjaśnieniem, iż adres jest niezbędny do nawiązania kontaktu z ww. cudzoziemcem i ustosunkowaniem się przez organ do jego wniosku. Jednocześnie UdSC wskazał, iż w przypadku, gdy wnoszący podanie nie wskaże swojego adresu i nie ma możliwości ustalenia tego adresu na podstawie posiadanych danych, podanie pozostawia się bez rozpoznania. W dniu 30 lipca 2013 r. Wydział Konsularny Ambasady RP w Moskwie przesłał do UdSC pismo informujące, że nie posiada adresu ww. cudzoziemca.


Pod wpływem Radka Czajki podpisałem petycję do Komisji Europejskiej wzywającą do przeprowadzenia analiz możliwości i sposobów potencjalnego wdrożenia w Unii Europejskiej zasady Bezwarunkowego Dochodu dla każdego obywatela. I szczerze zachęcam do tego samego, niezależnie od poglądów politycznych. Zostało 7 dni, potrzebny jest milion podpisów by zmusić Komisję do działania. A powyżej krótkie wideo z Miltonem Friedmanem tłumaczącym zalety gwarantowanego dochodu z pozycji liberalnych.


Na lotnisku całkiem sporo osób czeka na Edwarda Snowdena. 2014-01-03_14-24-11_5252014-01-03_14-23-58_5852014-01-03_14-23-50_4132014-01-03_14-23-20_698


snowden

3 stycznia odbędzie się międzynarodowa kampania wsparcia dla Edwarda Snowdena (fb). Na lotniskach całego świata będziemy czekać na przylotach, z kartkami w dłoniach, jakby Ed miał się lada chwila pojawić.

Oczywiście, Edward się nie pojawi. Snowden jest de facto uwięziony w Rosji. Stany Zjednoczone unieważniły jego paszport, a opuszczenie granic Rosji oznacza dla Snowdena ekstradycję i perspektywę wyroku 30 lat więzienia w najlepszym wypadku.

Edward Snowden jest bohaterem. Dzięki informacjom Snowdena dowiedzieliśmy, jak porażająca jest skala inwigilacji mieszkańców Ziemi. Jeszcze rok temu osoba twierdząca że jest inwigilowana przez służby posądzana byłaby o paranoję i manię prześladowczą. Dziś wiemy, że tajne służby zbierają i analizują wszystkie informacje o nas: nasze rozmowy telefoniczne i sms-y, nasze emaile i czaty, nasze kontakty w sieciach społecznościowych i komentarze na forach, nasze zakupy i transakcje finansowe, a także jakie czytamy książki i jakiej słuchamy muzyki. Gdzie i z kim przebywamy w każdej chwili naszego życia.

Snowden ujawnił bezprecedensowy i konsekwentny atak na wolność słowa, prawo do prywatności, tajemnicę korespondencji. Na podstawowe prawa człowieka.

Ale przecież nie tylko o prawa człowieka tu chodzi. Snowden ujawnił także, że dane te są wykorzystywane w celach politycznych i ekonomicznych. Wiemy, że zbierane przez służby USA i czterech innych krajów dane są wykorzystywane do ataku na zagraniczne firmy, jak było w przypadku firmy Petrobras. Wiemy, że podsłuchiwano europejskich polityków, jak było w przypadku Angeli Merkel.

Odpowiedź cywilizowanego świata trudno uznać za satysfakcjonującą. Owszem, skupiliśmy się na telefonie pani kanclerz, i USA obiecały że już więcej pani kanclerz podsłuchiwać nie będą. Czy podsłuchiwanie pozostałych 500 milionów obywateli Unii Europejskiej jest mniejszym problemem? Dla polskiego rządu problem jakby nie istniał. Minister Sikorski z prośby Edwarda Snowdena o azyl robił sobie skandaliczne podśmiechujki. Słaba odpowiedź. Ja oczekiwałbym, że w takiej sytuacji rząd przed wszystkim pomoże obywatelom, w tym firmom prowadzącym interesy za granicą, w jaki sposób chronić się przed podsłuchami. Nic takiego się nie stało. W zamian daliśmy „słowiański odpór” ściganemu, osamotnionemu bohaterowi:

Świat odwrócił się od Snowdena. A ten ma coraz mniej czasu: jego azyl w Rosji wygasa w sierpniu 2014, i będzie musiał on znaleźć nowy dom. Byłoby dobrze, gdyby tym bezpiecznym domem mogła stać się Polska.

Ja będę czekał na lotnisku Chopina od godziny 14. Serdecznie zapraszam do udziału – będzie mi miło, jeśli ktoś przyjdzie poczekać razem ze mną.


2013-12-23_12-31-58_109

Dzisiaj podjechałem na Plac Wilsona żeby położyć mały bukiet na pomniku Jacka Kuronia w parku naprzeciw okien jego mieszkania. W miniony weekend ktoś oblał pomnik rdzawą farbą. Jacek Kuroń jest dla mnie jednym z najważniejszych autorytetów, i profanacja jego pomnika jest dla mnie po prostu bolesna. Wydaje mi się, że warto zaznaczyć w przestrzeni symbolicznej swój brak zgody i szacunek. Na pomniku znalazłem róże położone wcześniej przez Staszka Trzcińskiego. Szczerze zachęcam do zrobienia tego samego. Róże można kupić na ulicznych straganach pod Mini Europą.


Moja ulubiona wytwórnia filmowa wypuściła kolejny film. Z satysfakcją stwierdzam, że mam zaliczone 9 z 10.