Salinger: trzy opowiadania (nie)rozpowszechnione

29List13

Bardzo ciekawa historia. Wczoraj w sieci pojawiły się kopie trzech opowiadań J.D. Salingera o intrygującym statusie prawnoautorskim. Autor zakazał ich rozpowszechniania, ale opowiadania zostały wydane w nakładzie 25 egzemplarzy w roku 1999. Autor (autor?) „przecieku” pisze:

It took me many weeks of research to find that
this book existed and many more weeks to acquire it. I will confirm and take with that take responsibility to the claim that these are accurate to the originals.
Not much is verifiable to the origins of this book I have here. At least I will not confirm anything. What I do know is that someone with access to the originals compiled them together in this self-published collection. There is a single UPC symbol on the back that leads no where. Other than that, it’s existence is not well documented.

Jedynym miejscem gdzie oficjalnie wolno było je czytać był specjalnie przygotowany pokój biblioteki w Princeton. Jeden z tych 25 egzemplarzy trafił na eBay, gdzie został sprzedany za śmiesznie niską sumę 65 funtów. Wkrótce potem zeskanowana wersja pojawiła się w sieci.
Można oczywiście zadawać sobie teraz pytania o status tych utworów. Na gruncie polskiego prawa sytuacja pewnie byłaby dość zagmatwana – no bo czy utwory te zostały rozpowszechnione przez twórcę, czy też jednak nie? I czy w związku z tym obowiązuje dozwolony użytek tych utworów? Czy rozpowszechnianie ich jest naruszeniem praw osobistych, czy majątkowych? I tak dalej, ale oczywiście nie to jest najbardziej interesujące.
Najbardziej interesujące jest pytanie o racje moralne. Kiedy Max Brodt uratował literacką spuściznę Franza Kafki i pomimo wyraźnej woli pisarza wydał jego dzieła drukiem zamiast spalić je w piecu niewątpliwie uczynił wielką przysługę kulturze. I to samo trzeba zapewne powiedzieć o anonimowych (?) naruszycielach woli Salingera. Co jest moim zdaniem kolejnym przyczynkiem do dyskusji o prawach autorskich, które – włącznie z zapisami o prawach osobistych – powinny być przedmiotem ponownej refleksji. Czy to nie interesujące, że w zasadzie jedynym przepisem od którego nie akceptujemy żadnych wyjątków z etycznego punktu widzenia jest – rzymski jeszcze – zakaz plagiatu?
Tak czy siak, czeka mnie wieczór z „The Ocean Full of Bowling Balls”.

Reklamy


No Responses Yet to “Salinger: trzy opowiadania (nie)rozpowszechnione”

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: